Lorem ipsum
logo Filharmonia łódzka im. Artura Rubensteina
Instytucja Kultury Samorządu Województwa Łódzkiego współprowadzona przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
logo Filharmonia łódzka im. Artura Rubensteina
Instytucja Kultury Samorządu Województwa Łódzkiego współprowadzona przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Logo do druku
Instytucja Kultury Samorządu Województwa Łódzkiego współprowadzona przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Paweł Przytocki o Helmucie Rillingu - wspomnienie

Koncert symfoniczny 20 marca, podczas którego Sarah Traubel, Łukasz Klimczak, Roman Perucki, Chór FŁ i OSFŁ pod dyrekcją Pawła Przytockiego wykonają dzieła Gustava Mahlera, Alexandra von Zemlinskyego i Fransa Assenmachera będzie poświęcony pamięci Helmutha Rillinga, wybitnego niemieckiego dyrygenta i pedagoga, zmarłego 11 lutego tego roku. Poniżej publikujemy kilka słów wspomnienia dyrektora artystycznego FŁ na temat jednego z jego mistrzów.

Mój pierwszy kontakt z Helmuthem Rillingiem miał miejsce w 1986 roku, kiedy zostałem zaproszony na jego Oregon Bach Festival. Jego osobowość i dokonania miały ogromny wpływ na to, co robiłem po studiach. Rilling jest kojarzony przede wszystkim jako interpretator i znawca muzyki Bacha, ale to nie wszystko. On znakomicie rozumiał związki muzyki ze słowem, szczególnie w utworach oratoryjnych, muzyce wokalno-instrumentalnej. Dotyczy to nie tylko baroku, ale także romantyzmu i muzyki najnowszej. Rilling był zafascynowany twórczością Krzysztofa Pendereckiego, zarówno z lat 60. i 70., jak i późniejszą. W efekcie tych fascynacji festiwal w Oregonie zamówił u polskiego kompozytora słynne „Credo”. Rilling był pierwszym wykonawcą tego dzieła. Doskonale rozumiał wszystko, co się dzieje w warstwie słowno-muzycznej. Imponował dogłębną znajomością i rozumieniem słowa i muzyki. W czytaniu wielorakich znaczeń i kontekstów danego utworu był absolutnym mistrzem.

Byłem stypendystą założonej przez Rillinga Internationale Bachakademie Stuttgart. Później, już jako absolwent, dwukrotnie zostałem przez niego zaproszony na Musikfest Stuttgart, którego był szefem artystycznym. 

Niezależnie od swej ogromnej wiedzy Helmuth Rilling był niesłychanie otwartym, ciepłym i wrażliwym człowiekiem. Gdy w latach 90. zdarzyło mi się być na tournée w Niemczech, zaprosił mnie do siebie do domu: jeśli masz chwilę, przyjedź, usiądziemy i pogadamy. Był też bardzo pomocny. Pomagał mi nie tylko artystycznie, ale w sposób czysto ludzki. 

Wielokrotnie, regularnie co dwa, trzy lata, bywał w Krakowie. Na organizowane w tamtejszej Akademii Muzycznej zajęcia Akademii Bachowskiej przyjeżdżał ze swoim chórem, czasem także z orkiestrą. Kursy, na których wykładał, kończyły się koncertami. Chętnie przyglądałem się, jak Helmuth Rilling prowadzi zajęcia ze studentami. Ostatnie zajęcia, które miałem okazję widzieć, były poświęcone „Credo” Krzysztofa Pendereckiego. Podziwiałem, jak naprowadzał studentów na znalezienie właściwej interpretacji, pokazywał, jak należy czytać tę muzykę, jak ją rozumieć i interpretować. To są wielkie momenty: gdy ktoś otwiera partyturę i jednocześnie otwiera nam oczy. W tej materii Rilling był mistrzem jak najlepszy kaznodzieja interpretujący Biblię. 

wysłuchała Magdalena Sasin

na zdjęciu u góry: Helmuth Rilling, materiały promocyjne artysty